rafal_madej

Rafał Madej - "malarz" z zamiłowania

Aktywny Szydłowiec: Rafał, Twoje zamiłowanie do fotografii jest dobrze znane obserwatorom szydłowieckich mediów społecznościowych – lecz czy możesz uchylić rąbka tajemnicy i powiedzieć o sobie jeszcze kilka słów?
Rafał Madej: Hymm – pytanie proste, jednak odpowiedź może nastręczyć czasem wiele trudności, szczególnie dla kogoś, kto stara się dostrzec coś ciekawego (by móc tym zainteresować innych) w czymś, co każdy widuje na co dzień i nie zwraca na to uwagi. Pokazać to coś w innym świetle, barwie, by przykuć na chwilę uwagę tych osób i równocześnie samemu pozostać w cieniu. I chyba stąd wzięło się moje zainteresowanie robieniem zdjęć, jak i koloryzacją tych, które były zrobione, wtedy gdy nie znano jeszcze kolorowej fotografii lub była ona dopiero w powijakach. Na co dzień jestem osobą sumienną, nielubiącą się spóźniać, jednocześnie wolę nie być ograniczany czasem. I może dlatego nie lubię monotonii, lubię gdy coś się dzieje – coś się zmienia. Wolę jednak, gdy te wydarzenia
następują z zachowaniem jakiejś chronologii — czy raczej można by powiedzieć, że przebiegają spokojnie.
Pokrótce można by powiedzieć, że jestem osobą pełną sprzeczności.

AS: Skąd w takim razie pomysł na kolorowanie starych, historycznych zdjęć?
RM: Kiedyś w necie na jednej ze stron o tematyce I wojny światowej przy artykule było umieszczone pokolorowane zdjęcie żołnierzy w okopach — pomyślałem sobie “no super, świetnie to wygląda”, mimo upływu wielu lat ktoś dzięki tej koloryzacji nadał jej „drugie życie”, wręcz ożywił osoby, które były na tej fotografii. I mimo iż czarno biała fotografia ma swój niepowtarzalny, wręcz nostalgiczny urok, to kolorowanie tych fotografii pozwala w moim odczuciu przybliżyć ten odległy i w sumie szary świat — bo taki znamy i zapamiętujemy, oglądając te stare, czarno białe fotografie często zresztą już „nadgryzione zębem czasu”. Wtedy przypomniałem sobie o kilku fotkach taty z czasów, gdy był w wojsku przełom lat 40/50 i oczywiście zadałem sobie pytanie, jak by wyglądały w kolorze. Odpowiadać na to pytanie już sobie nie musiałem, bo po prostu wziąłem się za ich koloryzację. Gdy zaniosłem je do fotografa, by je wydrukować, zapytał mnie, czy fotografie pochodzą z jakiejś inscenizacji historycznej — to jego pytanie uświadomiło mi, że nie wyglądają tak źle, jak mi się wydawało 🙂 i warto coś jeszcze pokolorować.

AS: Możesz powiedzieć kilka słów o technice koloryzacji? Czy po prostu robią to jakieś skrypty programu graficznego czy jest to ręczna praca?
RM: Widziałem w sieci reklamy programów do koloryzacji, niemniej jednak efekt był nawet jak dla mnie — kompletnego amatora w tej dziedzinie — po prostu marny. I choć cały proces koloryzacji odbywa się w programie graficznym, to jest całkowicie ręczny, a więc dobór kolorów i ich odcieni leży po mojej stronie i jest swego rodzaju odzwierciedleniem mojej  wyobraźni, tego w jaki sposób wyobrażam sobie tamten dość odległy w czasie świat, który został uchwycony i zachowany na kawałku papieru często zresztą wyblakniętego. A jak wiadomo postrzeganie barw a w szczególności ich odcieni może czasem różnić się od rzeczywistości :)). Zresztą ten sam kolor na różnych monitorach, czy wyświetlaczach może inaczej wyglądać i być uzależniony od ich ustawień. Natomiast jeśli chodzi o urządzenie, którym się posługuje podczas koloryzacji, to jest nim tablet graficzny, choć często również korzystam z myszki. Przy tej pracy należało, by mieć duszę artysty – znacznie ułatwiło by to cały proces, a ja nie tylko nim nie jestem to i z plastyki w szkole podstawowej moje oceny nie „powalały na kolana” 🙂

AS: Czy na przyszłość masz jakieś ambitne plany lub marzenia związane z tą pasja? Może jest jakieś zdjęcie, które szczególnie byś chciał pokolorować?
RM: No cóż, jest trochę tych fotek, które chciałbym pokolorować, choć do czołówki zaliczę trzy może dlatego, że były pierwszymi związanymi z Szydłowcem fotografiami, które chciałem „odświeżyć”, dwie już pokolorowałem.  Pierwszym zdjęciem był nasz rynek tuż po zajęciu miasta przez żołnierzy niemieckich, kolejna fotografia przedstawiała zrujnowany zamek na zadrzewionej wyspie i trzecia, której nie udało mi się jeszcze pokolorować i pewnie nie uda 🙁 przedstawia żołnierzy z I wojny światowej pozujących przy źródełku. Problem z tą ostatnią polega na słabej rozdzielczości tej fotografii, a przynajmniej tylko takie kopie udało mi się znaleźć w sieci. Pozostałe kolorowanki robię według prostej zasady — jeżeli najdzie mnie wena 🙂 przeglądam stare fotki na Facebook-owym koncie portalu naszszydlowiec.pl i jakąś sobie znajduję –  choć przyznam, że jest tam wiele fotek (to właśnie  o nich na początku wspomniałem), które chciałbym pokolorować, ale nie zabieram się za nie ze względu na to, że pochodzą z prywatnych kolekcji mieszkańców i nie wiem, czy by sobie te osoby tego życzyły. Natomiast jeśli chodzi o plany to na przełomie roku wpadł mi do głowy pomysł związany z kalendarzem – oczywiście do użytku prywatnego – dla siebie, więc jeśli uda mi się powiększyć zasób kolorowanek w tym roku to może sobie taki “zafunduję” na przyszły rok :), a jeśli chodzi o plany , że tak powiem publiczne, to nigdy nad takimi nie myślałem. A marzenia — jest jedno i to można powiedzieć, że bardzo realne – dojść do perfekcji w kolorowaniu tych fotek :).  Czy się spełni – nie wiem, bo choć zależy to tylko ode mnie to potrzeba tu zarówno czasu, jak i talentu i o ile czas na praktykę bym znalazł to z talentem już znacznie gorzej 🙂

AS: Życzymy zatem spełniania zarówno planów jak i marzeń. 

Fotografia przedstawia widok obecnej ul.Kieleckiej. Zdjecie wykonano wg opisu w maju 1930 roku i ukazało się na łamach ilustrowanego Kuriera Codziennego wydawanego w latach 1910 – 1939

Zamek – oryginalne zdjęcie pochodzi najprawdopodobniej z przed 1932 roku, a jego autorem jest Henryk Poddębski i przedstawia zrujnowany szydłowiecki Zamek.

Ratusz – jak podaje źródło “Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości” zdjęcie zostało wykonane przez J. Jaworskiego w 1921 roku.

Fotografia przedstawia Żydowską Służbę Porządkową na tle obecnego budynku Herbaciarni i pracowni Art86 mieszczących się obecnie przy ul T. Kościuszki.

Kościół – widok na kościół św.  Zygmunta w Szydłowcu z obecnej ul. Zakościelnej. Fotografia jest reprodukcją (datowaną na 1917 r.) zdjęcia wykonanego przez Henryka Poddębskiego (prawdopodobnie w 1910 r.)

Szydłowiecki rynek – zdjęcie wykonano najprawdopodobniej wczesną jesienią 1939 roku tuż po zajęciu Szydłowca przez Niemców.

Widok na kościół św. Zygmunta z obecnej ulicy Kamiennej. Zdjęcie wykonał Henryk Poddębski. Jak podaje źródło zdjęcie powstało przed 1932 rokiem (prawdopodobnie mogło być to około roku 1910)

Close Menu